Powołanie…?

Podobno istnieje coś takiego jak powołanie. I nie mam tu na myśli powołania do życia konsekrowanego, albo do małżeństwa. Bardziej chodzi mi o… pracę.

Mam pewną teorię odnośnie takiego powołania.

Każdego z nas stworzył Bóg. W takim razie On zna nas najlepiej. Prawdopodobnie wie o nas więcej, niż sami zdołaliśmy odkryć. Skoro zna nas najlepiej, to wie również, co najbardziej lubimy, w czym czujemy się dobrze, co nam najlepiej wychodzi i najbardziej nas rozwija. Skoro dał nam świat i pozwolił stworzyć rzeczywistość, w której przeciętnie przez 8 godzin dziennie zajmujemy się zarabianiem na życie, to musi być coś, co każdemu z nas, oprócz pieniędzy, da jakiś rozwój i satysfakcję. Osiem godzin dziennie to bardzo dużo czasu! Nie wierzę, żeby On chciał, żebyśmy go marnowali. W tym musi być coś więcej.

Mam trochę problem z tym, co chciałabym robić w życiu. Czuję, że studia, które skończyłam, były zupełnie nietrafione. Mam dużo pomysłów i bardzo mało odwagi na realizację któregokolwiek z nich.

Ale staram się poznawać siebie.

Uważam, że powinno się takie zajęcia wprowadzać w szkołach. Ja miałam jedno spotkanie w liceum z doradcą zawodowym. Wypełnialiśmy jakąś ankietę i okazało się, że powinnam pracować z ludźmi. Nie była to dla mnie żadna nowość, ale nadal nie miałam pojęcia, co konkretnie mogłabym robić. Jednak nikt nie pomagał mi bardziej poznać siebie. Przyjrzeć się temu, co sprawia mi największą radość, zastanowić się, dlaczego tak jest, w czym jestem naprawdę dobra i jak mogłabym to wykorzystać. A przecież to szalenie ważne!

Bo myślę, że skoro Bóg do czegoś nas powołuje, to nie może to być sprzeczne z naszymi pragnieniami i z tym, jakimi nas stworzył.

Ale jak dowiedzieć się, do czego zostaliśmy powołani, jeśli zupełnie nie znamy samych siebie…?

Myślę, że dopiero w momencie, w którym naprawdę widzimy samych siebie – to, jacy jesteśmy i co jest dla nas ważne, co robimy z prawdziwą pasją i zaangażowaniem – tylko wtedy jesteśmy w stanie odkryć swoje „pracownicze” powołanie. I tylko taką pracę możemy wykonywać dając z siebie 100%, bo wtedy cały nasz potencjał ma możliwość uwolnienia się.

Myślę, że, gdyby każdy człowiek odkrywał to i podążał za tym, świat byłby o wiele piękniejszym i lepszym miejscem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *