Gdzie jesteś?

Sinusoida.

Obecnie jestem na dole.

Ale od początku.

 

Mam za sobą bardzo dobry czas. Pewnie każdy, kto świeżo zaczyna się nawracać ma takie doświadczenia – poczucie, jakby Ojciec prowadził za rękę. I ja się tak czułam, gdy w każdym najmniejszym promyku wiosennego słońca widziałam Jego troskę o mój nowy dzień. Miałam wtedy dużo wolnego czasu, świat budził się do życia, spotykałam się z bardzo inspirującymi osobami i myślałam, że mogę zdobyć świat. Trzymało mnie to dość długo i z całego serca czułam, że muszę dobrze zapamiętać te wspaniałe chwile Jego bliskości.

Bo potem przyszła jesień.

Praca. Rutyna. Przesilenie. Zmęczenie. Nuda.

Z różnych stron przychodziły kopniaki mówiące „nie jesteś wystarczająco dobra”, „nie jesteś wystarczająco ładna”, „nie będę tracić na ciebie czasu”, „jesteś mi potrzebna tylko na chwilę”, „szybko o tobie zapomnę”. Nie, nie otrzymywałam wprost takich komunikatów od innych, jednak tak je rozumiałam. Zaczęłam czuć, że coś jest nie tak, że czegoś brakuje. Zgubiłam się, więc zaczęłam wołać „Tato, pomocy!” i miałam wrażenie, że On w ogóle nie słucha. Wiedziałam, że jest obok, że siedzi w tym samym pokoju i patrzy na mnie, jednak zero reakcji. Nie miałam pojęcia co się dzieje, ale nadal wołałam.

Zanim przyszła zima, kryzys został przezwyciężony. Przywitałam pierwsze płatki śniegu pełna Jego radości i siły do wstawania na roraty.

Teraz spadłam. Znów.

Łapię się desperacko każdej możliwości kontaktu z Nim. Ale tego kontaktu… nie ma.

Wcześniej przynajmniej wiedziałam, że jest w tym samym pokoju.

Teraz czuję się, jakby On z tego pokoju wyszedł. Nie wiem do kogo mam wołać, skoro wyszedł.

I nie wiem kiedy wróci.

 

Zmuszam się więc trochę teraz do mówienia do samej siebie… bo kto wie, może On w końcu z powrotem przyjdzie do mojego pokoju?

Zima trwa zdecydowanie zbyt długo…

1 komentarz

  1. Kasia
    ·

    On ciągle jest obok, cichy, spokojny, nienarzucający się, tylko nasze uczucia szwankują…
    Grzech skutecznie sprawia, że przestajemy Go czuć, tak jakbyśmy zostali z wszystkim sami.
    Mam często podobnie jak Pani.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *