Życie to nie przejście dla pieszych

Nie jest czarno-białe. Mimo, że raczej potrafimy jasno stwierdzić co jest dobre, a co złe, to jednak pojawiają się dylematy, z którymi wcale nie tak łatwo sobie poradzić.

Mogę powiedzieć, że nigdy nie usunęłabym ciąży. Mogę powiedzieć, że bez względu na moje cierpienie lub cierpienie dziecka – nigdy w życiu tego dziecka bym się nie pozbyła.

Mogę to powiedzieć. Tylko, że ja tego nie wiem. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji i nie jestem w stanie stwierdzić, co bym zrobiła, gdybym faktycznie była na miejscu kobiety walczącej o życie. Albo kobiety, która będzie musiała nosić pod sercem przez dziewięć miesięcy dziecko, które urodzi martwe. Albo kobiety, dla której to dziecko już zawsze będzie śladem gwałtu – być może największej traumy w życiu.

Ja się nie zgadzam na aborcję w żadnym wypadku. Tak samo jak nie zgadzam się na żadne inne pozbawienie życia drugiej osoby. Tak samo, jak wolałabym zginąć, niż zabić – nawet w obronie własnej.

Ale to są tylko słowa. I nie wiem, czy w obliczu zagrożenia byłyby one cokolwiek warte.

Wiem natomiast, że żadna ingerencja w prawo nie przyniesie w tym przypadku korzyści. Na razie daje nam tylko coraz większy podział i rozłam. Nie jesteśmy w stanie przekonać drugiej osoby siłą i nakazem, żeby zaczęła żyć naszymi wartościami.

Nie zgadzam się na spłycanie tego problemu. Nie zgadzam się na zakłamywanie rzeczywistości i pokazywanie, że według katolików dzieci z gwałtu są darem Bożym, a te z in vitro najgorszym złem. Nie zgadzam się na stwierdzenie, że mój brzuch to tylko moja sprawa, bo tak nie jest.

Ale nie zgadzam się też na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Za każdym razem, gdy odbierasz człowiekowi wolność, zabierasz mu to, co dostał od Boga. Tak, to życie jest największą wartością, nie wolność. Ale Bóg zaufał nam tak mocno, że obdarzył nas wolnością podejmowania decyzji. I dał nam przykazania, ale to każdy z nas każdego dnia w swojej wolności decyduje, czy będzie ich przestrzegał.

Nie zgadzam się na aborcję. Ale wierzę, że mój Bóg jest Bogiem Wszechmogącym. I może jestem naiwna, ale wierzę, że więcej dzieci i kobiet uratuje moja modlitwa do Niego, niż zmiana obowiązującego prawa.

Serca człowieka nie zmienią żadne ustawy. To może zdziałać tylko Bóg.

Piszę to jako kobieta. Jako chrześcijanka. I jako obywatelka. Bo mam do tego prawo.

 

Kochany Niebieski Tato… w imię Jezusa Chrystusa proszę Cię o mądrość do podejmowania słusznych decyzji i o siłę do wytrwania w nich, o wsparcie Twojego Ducha dla wszystkich kobiet, które rozważają dokonanie aborcji. Nie daj im pozostać samym, lecz i przemieniaj ich serca, bo tylko Ty jesteś Panem życia, tylko Ty jesteś lekarzem dusz, Ty jesteś Wszechmogący Bóg! Amen!

 

3 komentarze


  1. ·

    To chyba pierwszy głos w dyskusji o ustawie aborcyjnej, z którym się w 100% zgadzam, który odpowiada mojemu stanowisku.
    W większości słychać dwa radykalne stanowiska. Albo jesteś katolikiem, jesteś przeciw aborcji, uczestniczysz w krucjacie różańcowej i głośno nakazujesz politykom ochronę życia od poczęcia. Albo jesteś za „wolnością” kobiety, uczestniczysz w strajku kobiet i domagasz się poszanowania praw kobiet.
    Pokazane jest tylko białe i czarne. A życiu zawsze są też różne odcienie szarości.
    Tak naprawdę nikt z nas nie wie jak by się zachował w sytuacji granicznej.

    Ustawa z 1993 roku jest nazywana kompromisem i jak na razie jest to jedyny akt prawny, na który zgadzają się obie strony „konfliktu”. Próba przeciągania prawa, na którąkolwiek ze stron prowadzi tylko do zgrzytów i przepychanek słownych.

    Dzięki za ten wpis 🙂

    Odpowiedz
  2. Marta
    ·

    Pan Bóg dał nam przykazania i ,tak, mamy wolną wolę w kwestii ich przestrzegania, ale one są. Tak samo prawo powinno zabraniać tego co nie jest dobre, zaś czy ktoś będzie go przestrzegał czy łamał- to już jego wolna wola. Też wierzę w moc modlitwy za nienarodzone dzieci i ich rodziców, ale jestem za całkowitym zakazem aborcji, tak samo jak za zakazem eutanazji i kary śmierci.

    Odpowiedz
  3. jaroslaw
    ·

    też chcę skomentować ten problem,ale muszę wiedzieć gdzie doszłaś czytając biblię-jest to ważne dla wierzących

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *