Sposób na ciekawą mszę

Jest wiele fajnych, ciekawych form modlitwy. Podczas niektórych można poczuć coś wyjątkowego – wystarczy dobrze poprowadzone czuwanie, albo uwielbienie i już mamy głowę w innym świecie. A msza… taka zwykła, codzienna lub niedzielna, nie czarujmy się – dla wielu jest po prostu nudna.

Gdzieś tam wśród licznych rekolekcji i spotkań katolickiej młodzieży słyszałam wielokrotnie, że to eucharystia właśnie jest tym najważniejszym wydarzeniem, wyjątkowym spotkaniem. No okej, tylko u mnie w kościele kazania są głównie na tematy polityczne, organista gra pieśni z innej epoki, do tego wyświetla się niepoprawny tekst, a pani w trzeciej ławce śpiewa, jakby ją zarzynali. To co to za eucharystia? Jeszcze jak Ci obce dziecko tupta z jednej nawy do drugiej. I z powrotem. A potem slalom między ławkami, żeby było ciekawiej. To się przecież nie idzie skoncentrować.

Aż tu nagle znalazłam sposób i na tą panią z trzeciej ławki, i na zły tekst i na biegającego bobaska – zaczęłam słuchać. Pewnego dnia po prostu zaczęłam słuchać tego wszystkiego, co mówi ksiądz odprawiający eucharystię. Nie mam tu na myśli kazania (do tego potrzebowałam więcej samodyscypliny), tylko wszystko, co słyszymy na każdej eucharystii. I wiecie co? Zatkało mnie. Autentycznie mnie zatkało – przestałam zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła, tylko słuchałam i patrzyłam na ołtarz. Tam się dzieją TAKIE RZECZY!!!

Od tamtej chwili, gdy pierwszy raz świadomie usłyszałam i spróbowałam zrozumieć to, co słyszę, już mi nie przeszkadza, że oprawa muzyczna uboga i, że nie zaskoczy mnie co ksiądz powie za chwilę, bo każda eucharystia wygląda tak samo. Już mi się nie nudzi, kiedy słyszę milionowy raz „Pan z wami” – bo wiem, co znaczą te słowa i co ze sobą niosą. Tyle lat, tyle tych wyjątkowych spotkań zmarnowałam na powtarzanie niezrozumiałych przeze mnie słów, a wystarczyło tylko zacząć słuchać… Teraz, gdy zdarzy mi się podczas śpiewania „Chwała na wysokości Bogu” lub „Święty, święty, święty…” dostrzec kogoś, kto w tym czasie ziewa rozglądając się po kościele, zdaję sobie sprawę, że ten człowiek nie ma pojęcia co się w tym momencie dzieje. Ale przecież ja też kiedyś nie wiedziałam.

Na jednych z rekolekcji, w których brałam udział, ksiądz zadał nam pytanie „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” i przywołał fragment Ewangelii: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.” (Mk 12, 30) Ponownie zapytał „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” – odpowiedzieliśmy, że miłość do Boga. Ksiądz uśmiechnął się i powtórzył „Słuchaj, Izraelu”, po czym dodał: „Pierwsze jest, żeby słuchać.”

Kochany Niebieski Tato, w imię Jezusa Chrystusa proszę Cię, otwórz moje uszy, żebym umiała prawdziwie słuchać Twojego głosu. I dziękuję, że już to we mnie sprawiasz. Amen.

7 komentarzy

  1. Sara
    ·

    Taak!!! Dokładnie. Też zakochałam się w mszy świętej kiedy zaczęłam słuchać. Zdarza mi się uśmiechać kiedy śpiewam właśnie „Chwała na wysokosci Bogu” albo „Święty, Święty…” bo to jest moment oddania chwały Najwyższemu <3 uznania że On jest na pierwszym miejscu. Może nie być kazania, a ja nawet wolę te tradycyjne pieśni. Moje ukochane "zbliżam się w pokorze" i "z rąk kapłańskich". One podkreślają to co się właśnie dzieje wokół czy też na ołtarzu. Żadnych fajerwerków, udziwnień, tego nadskakiwania żeby tylko było bardziej atrakcyjnie… Wciąż taka sama msza. W kółko. Po prostu. Zaszczyt że można uczestniczyć w tej uczcie.
    <3

    Odpowiedz
    1. nieziemska
      ·

      Prawda? Właśnie ta najprostsza, bez udziwnień, staje się najpiękniejsza. Coś niesamowitego, jakby nagle otworzyły mi się oczy 🙂

      Odpowiedz
  2. Ania
    ·

    Też stosunkowo niedawno odkryłam tę prostotę Eucharystii 🙂 Zawsze oczekiwałam fajerwerków, żeby coś się działo…a jednak ostatnio im prościej, tym więcej korzystam z takiej Eucharystii 😉

    Odpowiedz

  3. ·

    Piękne świadectwo! Wielkie dzięki! Ja staram się tak odprawiać Eucharystię, żeby można się było wsłuchać w te Słowa. Nie zawsze się udaje, szczególnie jeśli to trzecia Msza, a za sobą kilka godzin za kierownicą. Dlatego moi Drodzy, módlcie się za nas – kapłanów, żebyśmy zawsze pobożnie odprawiane. I żeby nie było kazań o polityce.

    Odpowiedz
  4. kuchnia_otwarta
    ·

    Nie czytuję blogów. Lubię zdjęcia i krótkie wpisy na IG. Ale tutaj, u ciebie zatrzymałam się i przeczytałam wszystko od deski do deski. Ciekawe, mądre i bardzo mi bliskie 🙂 Pisz! Pisz więcej! .)))
    Lb 6.24-26
    wierzę, że uda Ci się odwiedzić Ziemię Świętą ✊

    Odpowiedz
    1. nieziemska
      ·

      Dzięki, dzięki! Zapewniam, że pisać nie przestanę 🙂 pozdrawiam!

      Odpowiedz
  5. katol
    ·

    Właśnie dlatego od jakiegoś czasu twierdzę że w kościele powinniśmy być „ślepi” i tylko wsłuchiwać się .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *