Marzenia wielkie, wiara zbyt mała

Łapię się na tym od dłuższego czasu mimo, że przecież jest dobrze.

No bo jest. Tylko ja ciągle chcę bardziej, mocniej, więcej…

Nieustannie zadaję sobie pytanie „co jest nie tak?” Nie wiem, nie rozumiem dlaczego moi znajomi potrafią się skutecznie modlić, a ja nie. Skutecznie – czyli tak, że otrzymują to, o co proszą. A ja od lat modlę się o jeden konkret i jakoś nie ma widoków na spełnienie. I tłumaczę sobie, że „bądź wola Twoja” a nie moja, że Pan lepiej wie, czego potrzebuję. No dobra, ale przecież „o cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (J 14, 14) – przecież proszę…

I za każdym razem, gdy już sobie tak ponarzekam na siebie samą i swoją nieudolną modlitwę, przypominam sobie siebie chociażby sprzed roku. Nagle dociera do mnie, że przecież Bóg mnie uzdrowił. Realnie uzdrowił mnie z choroby – no przepraszam bardzo, ale to nie jest załatwienie tanich wakacji. Byłam chora, brałam leki – BUM, siostra Maryjka szepnęła Synowi słówko, wstawiennicy ładnie poprosili – jestem całkowicie zdrowa. Co więcej – jestem zdrowa i szczęśliwa. Co jak co, ale tego to bym się w życiu nie spodziewała.

To mi zawsze przypomina, że On JEST i słucha. I jest Dobry. I jest Miłością. I daje w obfitości – bo modliłam się tylko o zdrowie, a On mnie dodatkowo uczynił masą szczęśliwości. Zmienił moje myślenie, przemienił moje serce. Prosiłam o wrócenie mi wrażliwości – dostałam wrażliwość głęboką, a nie pozorną i emocjonalną. Prosiłam o miłość – każdego dnia uczę się kochać tych, których kiedyś miałam za nic. Prosiłam o siłę – dostałam też odwagę.

Jestem tak obdarowaną kobietą, że właściwie czasem sama sobie zazdroszczę. I, gdy znów przychodzi mi do głowy pytanie „co robię źle? dlaczego On nie słucha?” to myślę sobie, że po prostu teraz nie umiałabym z tego dobrze skorzystać. A nawet, jeśli modlę się o coś TERAZ, to Jego TERAZ może być w zupełnie innym czasie. W idealnie odpowiednim czasie.

Więc, cóż… może jeszcze kiedyś przybędę do Jeruzalem…

Jeruzalem

Kochany Niebieski Tato, proszę Cię z całego serca w imię Jezusa Chrystusa – pomóż mi dobrze korzystać ze wszystkiego, czym mnie obdarzasz. Daj mi, proszę, umiejętność dostrzegania dobra, którym zalewasz mnie każdego dnia. I dziękuję Ci, że to się dzieje teraz – w Twoim idealnym „teraz”. Amen.

8 komentarzy

  1. Sylwia
    ·

    Jesteś wspaniałą Kobietą, taką przez duże K.
    Podziwiam Cię… .
    Świetny wpis

    Odpowiedz

  2. ·

    Słucha, słucha, i da to o co się modlisz. Myślę, że o wiele wcześniej niż dał Abrahamowi 😉

    Odpowiedz
  3. Marek
    ·

    Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma modlitw niewsłuchanych. Warto poczytać fragment z Ewangelii, gdzie wdowa narzuca się niesprawiedliwemu sędziemu by wziął ją w obronę. W końcu ten człowiek się poddaje i zgadza się. Warto nie ustawać, a jeśli czujesz, że Twoja modlitwa jest nieskuteczna to może warto zmienić jej formę? Może warto podpytać znajomych, jak oni to robią?

    Odpowiedz
    1. Marek
      ·

      Dorzucę też, że większość uzdrowień dokonuje się podczas modlitwy uwielbienia. Warto też powoływać się na autorytet Jezusa, jego czyny, odwołać się do historii Izraela. Z mojego doświadczenia wiem, że na niektóre rzeczy czekałem bardzo długo, często wątpiłem, że On je spełni. Myślę, że pomocą może być psalm 37, wers 4:  „Raduj się w Panu,
      a On spełni pragnienia twego serca. „

      Odpowiedz
      1. nieziemska
        ·

        Dzięki za komentarz! Ja właśnie od jakiegoś czasu już nie proszę tylko uwielbiam, a pragnienia serca autentycznie spełnia Pan 🙂

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *